2026-04-04. Pełnych nadziei Świąt Wielkanocnych
2026-03-28. Wierzby i mgła
2026-03-14. Na groblach
2026-01-31. Żydzia Góra zimą
2026-01-17. Małe Żuławy w śnieżnej odsłonie
2022-08-25. Przez Mierzeję do granicy Polski
Choć cała trasa należała do łatwych, to zapowiadał się bardzo intensywny dzień. Przejazdy w poprzek Mierzei, z Zatoki Gdańskiej do Zalewu Wiślanego i z powrotem, dołożyły trochę dodatkowych kilometrów oraz sprawiły, że trasa nie była aż tak płaska. Mierzeja Wiślana to pewnego rodzaju garb opadający z jednej i z drugiej strony w kierunku wody. Dwa proste odcinki trasą R10, bez żadnego opuszczania szlaku, dałyby 56 km do granicy i z powrotem, po terenie prawie płaskim, więc jest to trasa dla każdego.
Na dzisiejszym szlaku znalazły się między innymi: Kanał przez Mierzeję Wiślaną w Kątach Rybackich, którego otwarcie ma nastąpić 17.09.2022 r., słupki graniczne wyznaczające granicę Wolnego Miasta Gdańska z 1919 r. w Przebrnie, klif nad Zalewem Wiślanym, cmentarz ewangelicki, Posterunek Obserwacyjny, podstawa radaru z okresu II wojny światowej oraz wejście nr 1 na plażę przy granicy z Rosją w Nowej Karczmie (Piaskach).
Cała trasa to komfortowa ścieżka leśna, naturalna lub wyłożona szutrem, a przez całą Krynicę Morską utwardzona asfaltem lub kostką. Odcinek do Krynicy miałem okazję przejechać 2 lata temu podczas trzydniowej, dwuosobowej wycieczki Dzień 2. Wzdłuż Zatoki Gdańskiej.

Pierwsza część wycieczki trzydniowej: 24.08.2022. Przez Żuławy do Kątów Rybackich.
Ruszam o godzinie 8:30 i po kilku minutach jestem już w lesie, na trasie rowerowej R10.

Po ok. 10 km docieram do Kanału przez Mierzeję Wiślaną. Trasa biegnie tu nieco inaczej niż dwa lata temu. Przede wszystkim przekop jest już prawie ukończony i nie ma objazdu drogą nr 501. Można więc przejechać przez most od strony Zalewu Wiślanego i z bliska przyjrzeć się pracom. Mogło wydawać się, że nieco zamglone niebo nie da tu dobrej widoczności, ale jednak jest całkiem nieźle.



Za przekopem dojeżdżam do jednego z zejść na plażę i kieruję się do zatoki. Droga tu jest piaszczysta, ale jest też twardsze pobocze. Jaki to miły widok, gdy przed sobą mam tylko morze i piach bez parasoli.
Widoków nad zatoką i zalewem jest na trasie sporo, więc po chwili wycofuję się i próbuję odszukać kamień graniczny Wolnego Miasta Gdańska. Odnajduję mały słupek, ale to raczej nie jest to i gdy zbieram się do odwrotu, zauważam spory, wyeksponowany kamień z widocznym z daleka napisem „Versailles 28.06.1919”. Z jednej strony wyryta litera „D”- od strony Niemiec, a z drugiej „FD”- od strony Wolnego Miasta Gdańska. Wracając na szlak R10, przy drodze odnajduję drugi kamień, bez napisu, ale z wyrytymi literami „D” i „FD”.

Przede mną kilkukilometrowy odcinek do Krynicy Morskiej. Ścieżka leśna pomału zmierza w kierunku zatoki. Zarówno część leśna, jak i nadmorska jest bardzo urokliwa.

W Krynicy Morskiej zjeżdżam ze szlaku, aby skierować się nad zalew i dalszą jazdę kontynuować nową ścieżką pieszo-rowerową poprowadzoną wzdłuż zalewu. Dojeżdżam do portu w Krynicy, w którym spędzam około 30 minut.

Po kilkunastu minutach wracam na szlak i skręcam w kierunku Piasków, ale to nie koniec opuszczania szlaku. Kierunek szczytu Wielbłądziego Garbu biegnie w prawo i jest blisko, bo tylko 400 m, więc postanawiam udać się na górę. Wielbłądzi Garb (49 m n. p. m) jest najwyższym wzniesieniem Mierzei Wiślanej. Na szczycie góry została zbudowana wieża, z której mam widok na Zalew Wiślany i Zatokę Gdańską. Jest kilka osób, więc chwilę czekam, ale sam efekt jest tu średni. Niby widać zatokę, widać zalew, ale z latarni morskiej w Krynicy Morskiej, na której byłem 2 lata temu, mimo że patrzy się tam przez szybkę, obraz jest o niebo lepszy.

Do połowy szczytu spokojnie można podprowadzić rower bez większego wysiłku i tam go pozostawić, a ostatnie 100 m dochodzi się schodkami.

Kolejne kilka km biegnie trasą R10 przy Zatoce Gdańskiej, a ogromne wrażenie robią tutaj tunele z drzew. W oddali słychać grzmoty. Prognozy nie zapowiadały burz i deszczów, ale będąc w Krynicy Morskiej, niebo od południowego wschodu nie wyglądało za ciekawie.

W Piaskach zjeżdżam ponownie nad Zalew Wiślany, próbując dostać się do klifu. Zdjęcia zupełnie nie oddają tego widoku z góry, ale łatwo zauważyć, że jest to świetne miejsce na wycieczkę pieszą. Stamtąd można przejść do Dzikiej Zatoczki lub dojść do Wydmy Szarej, a następnie do Piasków.

W Piaskach odnajduję stary cmentarz, nazwany na mapach jako mennonicki. Na cmentarzu jest trochę nagrobków, głównie tumb, a na istniejących tam płytach nagrobnych nie odnajduję nazwisk mennonickich. Na cmentarzu spotykam też panią, która pyta mnie o języki, najpierw o niemiecki, a następnie o uniwersalny. Z pomocą języka pseudomigowego i mieszanego dowiaduję się, że rodzina tej osoby mieszkała niegdyś w Piaskach, a kościół, który istniał przy cmentarzu (obecnie zachowane fundamenty), należał do ewangelików. Na moje stwierdzenie o mennonitach kobieta nie wiedziała, o czym do niej mówię.


Kościół natomiast ma bardzo ciekawą historię, w której wymieniani są pastorzy zboru. Zbudowany został w 1825 r. na wzór poprzedniego, który został zasypany tak, jak i cała osada Alt-Neukrug, przez wydmy. Ruchome piaski były powodem zmiany położenia miejscowości. W nowej osadzie Neukrug (dzisiejsza Nowa Karczma), nowy kościół zbudowano w odległości około 3 km na południowy zachód od poprzedniego miejsca. Wady konstrukcyjne spowodowały, że po kilkudziesięciu latach stolarka była już przegniła, okna stały się nieszczelne, a w zimę wiernym zamarzały kończyny. W 1884 r. wybudowano kolejny kościół- murowany, wzorowany na starym kościele ewangelickim w Sopocie. Wkrótce jednak parafia została rozwiązana i połączona z Przebrnem (na podstawie Neukrug- dostęp na 27.08.2022 r.).

Zbliża się czas powrotu. Zatrzymuję się jeszcze na chwilę nad Zalewem Wiślanym.

Grzmotów już nie słychać, na liczniku 45 km i za bardzo nie wiem skąd ich tyle. Rezygnuję z dojazdu do granicy z Rosją i po powrocie na szlak skręcam w lewo. Po krótkiej chwili zmieniam decyzję i zawracam, kierując się do wejścia nr 1.

Szlaban, 4 tabliczki, w tym dwie z zakazem opierania rowerów i niewysoka siatka druciana na plaży- tak wygląda granica, która tak właściwie w tym miejscu nią nie jest. To taki 400-metrowy bufor będący jeszcze po stronie polskiej, więc nie ma czego się bać.


Po wyjściu na szlak R10 skręcam w lewo, w betonową drogę prowadzącą do Posterunku Obserwacyjnego i zlokalizowanej tuż przy nim podstawy radaru z okresu II wojny światowej.

Teraz to już na pewno powrót do miejsca noclegowego, bez żadnych zjazdów, z wyjątkiem jednego- na pizzę w Kątach Rybackich, ale to raczej jest wymuszone po tak intensywnym dniu. Trasa powrotna to więcej słońca i sporo zatrzymań w tunelach tworzonych przez drzewa.





Przy większej ilości światła lepiej też prezentuje się ścieżka rowerowa w sąsiedztwie zatoki.




Po drodze zauważam też jeden z pomników przyrody- buk.

W miejscu noclegowym zadomowiły się dwie bardzo płochliwe przybłędy. Jedna z nich często przesiaduje na dachu i na tarasie.

To jeszcze nie koniec dnia- on kończy się eksperymentami wraz z zachodem słońca nad Zatoką Gdańską, przy lekko zachmurzonym niebie.







Ciąg dalszy: 26.08.2022. Przez Żuławy do Malborka
DALEKO OD ŻUŁAW